niedziela, 3 listopada 2013

Mała Czerwona Kredka: Cyrklolandia (część 4)



Mała Czerwona Kredka i Gumka wyruszyły w drogę wraz z wesołą rodziną cyrkli, a mianowicie: tatą, mamą i dwójką dzieci. Dzieci były bardzo rozbrykane i wesołe, zresztą ich rodzice byli również bardzo weseli i zadowoleni z życia. W Cyrklolandii Mała Czerwona Kredka i Gumka zatrzymały się w pustym domu nad brzegiem jeziora. Już nazajutrz rano odwiedziła ich grupa ciekawskich ale miłych dzieci. Pytały one o wszystko:
„Jak jest u was w kraju?”, „Dlaczego tu przybyłyście?”, „Jak się poznałyście?” i wiele wiele innych pytań jeszcze padło z ich ust. Przyjaciółki wykończyły te wszystkie pytania i w ramach odpoczynku postanowiły się nieco przespacerować. Najpierw szły wzdłuż jeziora, a następnie skręciły do miasta. Na ich nieszczęście była wtedy akurat godzina szczytu i na ulicach było tyle cyrkli, że nie dało się przejść. Oczywiście skończyło się to tragedią, jeden z bardzo spieszących się cyrkli otarł się o Małą Czerwoną Kredkę, ta aż podskoczyła z bólu. Miała zdarty lakier z jednej strony. Kilka cyrkli odwróciło się i zawiadomiło, kogo trzeba po czym wróciło do swych zajęć. Po chwili zjawiło się ostre pogotowie. Zabrało Małą Czerwoną Kredkę do szpitala. Gumce powiedziano, że nic jej nie będzie, jednak kilka dni musi zostać w szpitalu.
            Gumka odwiedzała codziennie Małą Czerwoną Kredkę kiedy ta czekała, aż dowiozą lakier z Krainy Tuszu. Po trzech dniach zjawił się kałamarz wypełniony lakierem i w ciągu kilku chwil zamalował zranienie Kredki. Jeszcze tylko musiała kilka godzin poleżeć, aby lakier wysechł jak należy.
            Gdy obie wracały ze szpitala, postanowiły, że już nazajutrz wyruszą w dalszą drogę. Były pewne, że dłuższy pobyt w tej miłej acz niebezpiecznej krainie może się źle skończyć. Więc wyruszyły w dalszą trasę...




wtorek, 29 października 2013

Mała Czerwona Kredka: Przedmieścia Krainy Temperówek (część 3)

         Niedługo po wyruszeniu w dalszą drogę przyjaciółki zobaczyły góry strugów. Na mniejszych pagórkach bawiły się dzieci. Na większych różne popisy wyczyniali starsi. Mała Czerwona Kredka i Gumka stanęły zdziwione. Nigdy przedtem nie widziały tylu różnych mieszkańców różnych miast. Można tam było spotkać każdego: gumki, kredki, temperówki, pisaki, pióra, naboje, kałamarze, linijki, ekierki, cyrkle, kartki, kątomierze, żelopisy, cienkopisy i wiele, wiele innych przedmiotów.
            Wszystkie żyły w jak największej zgodzie. Były w miejscu gdzie każdy, ale to każdy był drugiemu równy, nieważne czy był mały czy duży, mądry czy głupi. Było to miejsce zabaw i odpoczynku. Zjeżdżały się tu wszystkie spracowane przedmioty, aby trochę odpocząć. To miejsce było cudowne. Przyjaciółki nie mogły się nadziwić, że nigdy wcześniej nie słyszała o tym wspaniałym miejscu.
Mała Czerwona Kredka była zdziwiona, że ktoś stworzył takie miłe miejsce ze starych części jej współbraci.
„ Być może i moja mała część tu się znajduje?” – pomyślała.
            Razem z Gumką postanowiły zostać tu jeden dzień. Świetnie się bawiły i poznały wiele innych przedmiotów. Gdy zapadał zmierzch, w dalszą drogę wyruszyły z rodziną cyrkli.

            Ich następnym punktem podróży miała być Cyrklolandia.

niedziela, 27 października 2013

Mała Czerwona Kredka: Kraina Temperówek (część 2)


 
            Gumka i Mała Czerwona Kredka po opuszczeniu Pisanowic udały się w kierunku krainy Temperówek. Miasto to wyglądało o wiele inaczej niż Pisanowice. Budynki były niskie i tylko gdzieniegdzie na ścianach pojawiały się kolorowe rysunki. Mała Czerwona Kredka doszła do wniosku, że te rysunki musiały wykonać kredki które raz do roku wyjeżdżają do tej krainy na tydzień. Zaraz potem razem z ich powrotem, zaczyna się święto Strugania. Do miasta przybywają temperówki i każda kredka, która potrzebuje się zaostrzyć, udaje się do nich. Temperówki są bardzo miłe i nigdy nie odmawiają strugania.
            Gdy tak sobie rozmawiając Gumka z Małą Czerwoną Kredką szły, napotkały jedną z temperówek i to nie byle jaką temperówkę, bowiem był to burmistrz miasta.
Po wymienieniu grzeczności burmistrz spytał przybyszów o cel przybycia do ich miasta.
- Postanowiłyśmy zwiedzić świat i właśnie na naszej drodze napotkaliśmy to miasto. Czy możemy zostać tu kilka dni i poznać bliżej obyczaje mieszkańców? – zaczęła Mała Czerwona Kredka
- Oczywiście, że możecie zostać. Już dawno nie mieliśmy gości, będziemy zaszczyceni, mogąc was gościć.
- Dziękujemy – odpowiedziały zgodnie Gumka i Mała Czerwona Kredka.
            Zostały tam cały tydzień. Temperówki były bardzo miłe. Pokazały gościom całe miasto: gdzie je ostrzono, gdzie odbywały się tańce i zabawy, gdzie je czyszczono i wiele, wiele innych ciekawych miejsc. Mali goście nie mogli się nadziwić, że inni potrafią być dla nich tacy mili, przecież przez cały czas były popychadłami.
            Po tygodniu wyruszyły w dalszą trasę...

sobota, 14 września 2013

Mała Czerwona Kredka znajduje przyjaciela (część 1)



             Pewnego dnia w Pisanowicach, pięknej miejscowości, w której mieszkały same kredki i ołówki wydarzyło się coś naprawdę niezwykłego. Bowiem odwiedziła to piękne miasto Gumka. Ołówkom wydała się ona najstraszniejszym potworem, ponieważ, o co się otarła, czy to o pięknie malowaną ścianę czy o namalowane znaki drogowe - wszystko ścierała, nie zostawiając po tym najmniejszego śladu.
            Tymczasem Gumka nie była wcale zła, lecz bardzo smutna. Wybrała się do nowego miasta, by choć tu znaleźć prawdziwych przyjaciół, ponieważ w Mazowicach uważano ją za fajtłapę i nie chciano się z nią bawić ani rozmawiać, była po prostu jak wyrzutek. A i tu spotkało ją to samo. Wszystkie kredki i ołówki uciekały na sam jej widok, choć ona tylko chciała z nimi porozmawiać i poszukać wśród nich przyjaciół.
            Ołówki naradzały się, ile tylko miały czasu, co począć z tą dla nich trudną i niebezpieczną(jak sądziły) sytuacją. W końcu uradziły, że na środku drogi napiszą wielkimi literami prośbę, by opuściła ich miasto. Jak uradziły tak uczyniły. Wieczorem napis był już gotowy.
            I tak się właśnie złożyło, że Gumka niedługo po tym przechodziła tamtędy i ujrzała napis. Chciała jakoś się skontaktować z kimkolwiek, by móc się czegoś na ten temat więcej dowiedzieć, ale nie wiedziała jak. Usiadła na skraju chodnika i pogrążyła się w rozmyślaniach. Nagle wpadła na wspaniały pomysł. Na całkowicie zamalowanym murze wytarła pytanie:                                 
                        „Dlaczego się mnie boicie,
                        przecież nic nie chcę wam zrobić,
                        chcę się tylko z wami zaprzyjaźnić.
                       
                                                           Gumka”

Nazajutrz kilka kredek ujrzało ten napis i czym prędzej powiadomiły o tym resztę mieszkańców. W końcu uradziły, że ktoś odważny na ochotnika może do niej pójść i porozmawiać.
- Ja pójdę- powiedziała Mała Czerwona Kredka, której nikt nie lubił tak jak owej Gumki tyle, że w Pisanowicach.
Większość kredek wyśmiała ją, ale ponieważ nie było więcej ochotników wszyscy zgodnie orzekli „Niech pójdzie”.
Mała Czerwona Kredka wcale się nie bała, no może troszeczkę. Ale tak naprawdę wszystko było jej jedno, no i tak nikt jej nie lubi. Tak rozmyślając, ruszyła w drogę. Poszła w kierunku poczty, ponieważ tam ostatni raz widziano gumkę. I była. Była nieco większa od niej, podłużna i ... wcale nie wyglądała tak strasznie jak opisywały ją inne kredki. Mała Czerwona Kredka rozpoczęła rozmowę:
- Cześć. Jestem Mała Czerwona Kredka- odezwała się nieśmiało.
- A ja Gumka, tylko proszę cię: nie uciekaj- szybko dodała.
- Przyszłam porozmawiać- odezwała się znów Mała Czerwona Kredka.
- Dlaczego wszystkie kredki uciekają na mój widok? Przecież nic im nie zrobiłam!
- Bo się ciebie boją. Gdzie się otrzesz, wszystko zmazujesz: piękne obrazy na ścianach i murach. Boją się, że ich również zmażesz tak jak te obrazy.
- Ty się nie boisz?
- Mnie wszystko jedno i tak mnie nikt nie lubi i nie mam się z kim bawić- powiedziała smutno Mała Czerwona Kredka.
- Nie przejmuj się. Mnie też nikt nie lubi i dlatego przyszłam tutaj.
- To wcale nie jest takie proste, ja naprawdę chciałabym mieć prawdziwą przyjaciółkę– odrzekła Mała Czerwona Kredka.
- Ja będę twoją najlepszą przyjaciółką- powiedziała Gumka i serdecznie uścisnęła Małą Czerwoną Kredkę.
- Ale wiesz co? Tutaj to my nie będziemy miały życia, przecież one nas naprawdę nie lubią.
Po chwili ciszy odezwała się Gumka.
- Napiszesz na ścianie jakiejś kamienicy, że nic ci nie jest, że nie jestem groźna i wyruszymy w świat. I co ty na to?
- Wspaniały pomysł!- wykrzyknęła z radością Mała Czerwona Kredka.
            Jak uczyniły tak też i zrobiły. Nazajutrz kredki i ołówki przeczytały wiadomość od Małej Czerwonej Kredki i Gumki. Miały nieco zdumione miny, gdy się okazało, że naprawdę nigdzie nie było ani Małej Czerwonej Kredki ani Gumki.

Rozpoczęcie

       Pewnego dnia usiadłam do komputera i zaczęłam pisać, tak po prostu. Nie wiem skąd, dlaczego akurat "Mała Czerwona Kredka", ale właśnie taka fikcyjna postać została przeze mnie stworzona. Zawsze fascynowały mnie bajki, uwielbiałam uciekać w świat wyobraźni - fikcyjny świat, który pozwala zapomnieć o otaczającej nas rzeczywistości i w tamten dzień powstał taki mój fikcyjny świat. 

      Długo zajęło mi podjęcie decyzji o podzieleniu się z innymi bajką o Małej Czerwonej Kredce oraz innymi bajkami przeze mnie stworzonymi. Postanowiłam założyć i prowadzić tego bloga z nadzieją, że moje bajki nie raz wywołają uśmiech na twarzy niejednego dziecka jak i dorosłego, który czytając bajkę dziecku zapomni o szarej rzeczywistości. Równocześnie zastrzegam sobie prawa autorskie wszystkich publikowanych przeze mnie bajek i wszelkie rozpowszechnianie bądź wykorzystywanie ich bez mojej wiedzy i zgody do celów innych niż czytanie w zaciszu domowym są zabronione.

podpisano

Czerwona Kredka