Pewnego dnia w Pisanowicach, pięknej miejscowości,
w której mieszkały same kredki i ołówki wydarzyło się coś naprawdę niezwykłego.
Bowiem odwiedziła to piękne miasto Gumka. Ołówkom wydała się ona
najstraszniejszym potworem, ponieważ, o co się otarła, czy to o pięknie malowaną
ścianę czy o namalowane znaki drogowe - wszystko ścierała, nie zostawiając po
tym najmniejszego śladu.
Tymczasem
Gumka nie była wcale zła, lecz bardzo smutna. Wybrała się do nowego miasta, by
choć tu znaleźć prawdziwych przyjaciół, ponieważ w Mazowicach uważano ją za
fajtłapę i nie chciano się z nią bawić ani rozmawiać, była po prostu jak
wyrzutek. A i tu spotkało ją to samo. Wszystkie kredki i ołówki uciekały na sam
jej widok, choć ona tylko chciała z nimi porozmawiać i poszukać wśród nich
przyjaciół.
Ołówki
naradzały się, ile tylko miały czasu, co począć z tą dla nich trudną i
niebezpieczną(jak sądziły) sytuacją. W końcu uradziły, że na środku drogi
napiszą wielkimi literami prośbę, by opuściła ich miasto. Jak uradziły tak
uczyniły. Wieczorem napis był już gotowy.
I
tak się właśnie złożyło, że Gumka niedługo po tym przechodziła tamtędy i
ujrzała napis. Chciała jakoś się skontaktować z kimkolwiek, by móc się czegoś
na ten temat więcej dowiedzieć, ale nie wiedziała jak. Usiadła na skraju
chodnika i pogrążyła się w rozmyślaniach. Nagle wpadła na wspaniały pomysł. Na
całkowicie zamalowanym murze wytarła pytanie:
„Dlaczego
się mnie boicie,
przecież
nic nie chcę wam zrobić,
chcę
się tylko z wami zaprzyjaźnić.
Gumka”
Nazajutrz kilka kredek ujrzało
ten napis i czym prędzej powiadomiły o tym resztę mieszkańców. W końcu
uradziły, że ktoś odważny na ochotnika może do niej pójść i porozmawiać.
- Ja pójdę- powiedziała Mała Czerwona
Kredka, której nikt nie lubił tak jak owej Gumki tyle, że w Pisanowicach.
Większość kredek wyśmiała ją, ale
ponieważ nie było więcej ochotników wszyscy zgodnie orzekli „Niech pójdzie”.
Mała Czerwona
Kredka wcale się nie bała, no może troszeczkę. Ale tak naprawdę wszystko było
jej jedno, no i tak nikt jej nie lubi. Tak rozmyślając, ruszyła w drogę. Poszła
w kierunku poczty, ponieważ tam ostatni raz widziano gumkę. I była. Była nieco
większa od niej, podłużna i ... wcale nie wyglądała tak strasznie jak opisywały
ją inne kredki. Mała Czerwona Kredka rozpoczęła rozmowę:
- Cześć. Jestem Mała Czerwona Kredka-
odezwała się nieśmiało.
- A ja Gumka, tylko proszę cię:
nie uciekaj- szybko dodała.
- Przyszłam porozmawiać- odezwała
się znów Mała Czerwona Kredka.
- Dlaczego wszystkie kredki
uciekają na mój widok? Przecież nic im nie zrobiłam!
- Bo się ciebie boją. Gdzie się
otrzesz, wszystko zmazujesz: piękne obrazy na ścianach i murach. Boją się, że
ich również zmażesz tak jak te obrazy.
- Ty się nie boisz?
- Mnie wszystko jedno i tak mnie
nikt nie lubi i nie mam się z kim bawić- powiedziała smutno Mała Czerwona Kredka.
- Nie przejmuj się. Mnie też nikt
nie lubi i dlatego przyszłam tutaj.
- To wcale nie jest takie proste,
ja naprawdę chciałabym mieć prawdziwą przyjaciółkę– odrzekła Mała Czerwona
Kredka.
- Ja będę twoją najlepszą
przyjaciółką- powiedziała Gumka i serdecznie uścisnęła Małą Czerwoną Kredkę.
- Ale wiesz co? Tutaj to my nie
będziemy miały życia, przecież one nas naprawdę nie lubią.
Po chwili ciszy odezwała się Gumka.
- Napiszesz na ścianie jakiejś
kamienicy, że nic ci nie jest, że nie jestem groźna i wyruszymy w świat. I co
ty na to?
- Wspaniały pomysł!- wykrzyknęła
z radością Mała Czerwona Kredka.
Jak uczyniły tak też i
zrobiły. Nazajutrz kredki i ołówki przeczytały wiadomość od Małej Czerwonej Kredki
i Gumki. Miały nieco zdumione miny, gdy się okazało, że naprawdę nigdzie nie
było ani Małej Czerwonej Kredki ani Gumki.